Tego dnia Justin wpadł na beznadziejny pomysł. Poszedł do łazienki i zamknął za sobą drzwi. Dobrze wiedział, że w szafce na samej górze są żyletki. Wyjął jedną i zaczął ją powoli otwierać. Nie był do końca przekonany do tego pomysłu. Jednak wiedział, że nie ma innego wyjścia, żeby chodż na chwilę się oderwać od myślenia o Zasi. Gdy Caitlyn i Harry wstali panicznie zaczęli go szukać. Zaglądali do wszystkich pokoi, lecz nigdzie nie zauważyli Justina. Po chwili usłyszeli upadek w łazience, więc czymprędzej tam pobiegli. Niestety przez to, że drzwi były zamknięte Harry musiał urzyć siły, żeby pozbyć się przeszkody która oddzielała ich od Justina. Kiedy udało im się dostać do łazienki zobaczyli leżącego Dangera na ziemii. Wtedy Harry rzekł :
- Caitlyn zadżwonń po pogotowie!
- Dobrze już ide.
- Witam. Dodzwoniła się pani do izby przyjęć proszę czekać.
- Harry nie odbierają co teraz ?
- Daj kluczyki do samochodu sam go zawioze.
Oboje podnieśli go z ziemii i czym prędzej zanieśli do samochodu. Harry jako, że już nie przypominał nastolatka czym prędzej usiadł za kierownicą i pojechał do szpitala. Podróż do szpitala trwała by godzinę, jednak Harry zadzwonił do kolegi który był mu winien przysługę. Zadzwonił do niego i powiedział, że jest mu potrzebny szybki transport do szpitala. Jego kolega rzekł, że wie co ma robić i niech przyjedzi z nim na lotnisko. Po niecałym kwadrnasie dotarli na miejsce. Zaczęli bardzo powoli i delikatnie przenosić Justina. Kiedy się to już im udało Mateusz wsiadł do helikoptera i uruchomił silniki. Dzięki niemu już po chwili byli w szpitalu. Na londowisku czekały już na nich nosze i trzech lekarzy. Czym prędzje zabrali Justina na sale zabiegową, żeby zaszyć mu wszystkie rany na ciele. W tym samym czasie Harry zadzwonił do Caitlyn i powiedział, że z Dangerem jest coraz lepiej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz