Następnego dnia Justin wstał wcześniej niż zwykle, był strasznie podniecony spotkaniem z Zasią które miało się odbyć za kilka godzin. Czym prędzej wskoczył pod prysznic i wziął długą kąpiel. Po około godzinie wyszedł szczęśliwy jak nigdy dotąd. Zajrzał do szafy i nie widział nic godnego założenia na spotkanie więc postanowił udać się do galerii handlowej na małe zakupy. Po niecałym kwadransie był już gotowy. Wstał wziął kluczyki i udał się do MainmoreShop jednego z większych w całym kraju. Wszedł do sklepu, niestety jego oczu nie ukazało się nic godnego jego uwagi. Podszedł do pracownicy i spytał się czy by nie mogła mu pomóc w wyborze stroju na spotkanie z dawną koleżanką. Kelsey tak właśnie miała na imię asystentka, powiedziała żeby poszedł za nią. W pewnym momencie zatrzymali się, spojrzała się na niego kuszącym wzrokiem i powiedziała:
- To powinno być w sam raz na taką okazję.
- Dziękuje.
Justin wziął komplet i poszedł do przebieralni. Niestety musiał trochę poczekać ponieważ wszystkie kabiny były zajęte. Po niecałych 5 minutach jedna się zwolniła, wszedł, założył strój. Nie wiedział co powiedzieć wyglądał w nim olśniewająco. Czym prędzej go zdjął i poszedł do kasy. Za tak fascynujący strój Danger musiał zapłacić 10000$ jednak wiedział, że się mu to opłaci. Gdy miał już wychodzić odwrócił się i znowu ją ujrzał, podszedł do niej. Chciał dostać od niej numer, myślał jednak, że to nie będzie takie łatwe, lecz ku jego zdziwieniu Kelsey bez żadnych oporów dała mu swój prywatny numer. JuJu w pełni szczęścia opuścił MainmoreShop i udał się do hotelu. Zaczął się przygotowywać do wyjścia gdy nagle zadzwonił telefon, odebrał i w słuchawce usłyszał głos...
sobota, 14 grudnia 2013
środa, 11 grudnia 2013
Powrót do korzeni
W hotelu spędził kilka dni. Dużo myślał nad tym co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku dni. Najpierw postanowił odszukać dziewczynę podobną do Zasi. Jednak strasznie się bał powrócić do dawnej miejscowości. Wiedział, że policja zapewne już go szuka. Podjął się tego ryzyka i już następnego dnia tam pojechał. W kieszeni znalazł zdjęcie Zasi i zaczął chodzić po sklepach i pytać czy ktoś jej nie widział. Po kilku godzinach stracił już nadzieję. Został jeden najobskurniejszy lokal. Wszedł do niego i z pesymistycznym głosem spytał się czy ktoś ją tutaj widział. Ku jego zdziwieniu dziewczyna ze stolika na samym końcu znała ją. Chciał się do niej przysiąść, lecz odmówiła mu. Wiedziała, że nie jest to najlepsze miejsce na tego typu rozmowy. Powiedziała żeby spotkali się pod starym dębem kiedy słońce zacznie zachodzić. Justin był bardzo podekscytowany i nie wiedział co ma robić do tego czasu. Udał się do jednej z lepszych restauracji na obiad. Zamówił pizze. JuJu nigdy nie odżywiał się zdrowo. Po kwadransie przyszło jego zamówienie. Danger kończąc danie zauważył za oknem policjanta. Spanikował, ubrał się i czym prędzej wybiegł zapominając o rachunku. Po opuszczeniu restauracji usłyszał glos policjanta który kazał się mu zatrzymać. Miał już najgorsze myśli, podszedł do niego starszy pan i powiedział, albo pan płaci za obiad, albo musimy pana zabrać na komendę. Justin wyciągnął skromny plik pieniędzy i odliczył sumę wraz z napiwkiem. Danger odszedł z dużym ciśnieniem. Nadchodziła już pora spotkania więc udał się na umówione miejsce. Nieznajoma czekała na niego. Wstała i domyśliła się kim on jest. Podeszła do niego. Spytała się:
- To Ty jesteś Justin?
- Tak, skąd wiesz?
- Zasia mi bardzo dużo o Tobie opowiadała.
- Jak to? Znasz ją, skąd?
- Jestem jej siostrą.
- Ale mi mówiła, że nie ma rodzeństwa.
- Okłamywała Cie dla twojego dobra.
- Ale jak to o co chodzi?
- Zasia żyje, nie chciała Cię wciągać w swoje kłopoty które tak na prawdę ma od bardzo dawna.
- Powiedź mi w końcu o co chodzi.
- Zasia była i w sumie nadal jest zadłużona u dilera
- Wasz ojciec przecież ma tyle pieniędzy.
- Miał, ale jego firma zbankrótowała. Teraz musi sama sobie jakoś z tym poradzić.
- Powiedz gdzie jest pomogę jej mam dużo pieniędzy.
- Przyjdź tutaj jutro o tej samej porze, a i policja już nie będzie Cię ścigać.
- Dziękuje, do jutro.
Po tej rozmowie oboje rozeszli się w różnych kierunkach.
- To Ty jesteś Justin?
- Tak, skąd wiesz?
- Zasia mi bardzo dużo o Tobie opowiadała.
- Jak to? Znasz ją, skąd?
- Jestem jej siostrą.
- Ale mi mówiła, że nie ma rodzeństwa.
- Okłamywała Cie dla twojego dobra.
- Ale jak to o co chodzi?
- Zasia żyje, nie chciała Cię wciągać w swoje kłopoty które tak na prawdę ma od bardzo dawna.
- Powiedź mi w końcu o co chodzi.
- Zasia była i w sumie nadal jest zadłużona u dilera
- Wasz ojciec przecież ma tyle pieniędzy.
- Miał, ale jego firma zbankrótowała. Teraz musi sama sobie jakoś z tym poradzić.
- Powiedz gdzie jest pomogę jej mam dużo pieniędzy.
- Przyjdź tutaj jutro o tej samej porze, a i policja już nie będzie Cię ścigać.
- Dziękuje, do jutro.
Po tej rozmowie oboje rozeszli się w różnych kierunkach.
wtorek, 10 grudnia 2013
Ludzkie błędy
Justin w jednej chwili zamarł i chodź chciał nie potrafił się ruszyć. Wreście dotarło do niego co zrobił. Wiedział, że jest już za późno żeby to wszystko odwrócić. Postanowił ukryć ciało policjanta, pierwsze co zrobił to wykopał dól za miastem. Do tego czasu trup leżal w jego pokoju. Gdy wrócił do domy rozebrał go i spalił wszystkie ubrania. Następnie wrzucił jego truchło do wozu i udali się za miasto. Policjant nie był za lekki, lecz Justinowi udało się go dotaszczyć do dziury. JuJu uklęknął i zaczął płakać, coraz bardziej przybijała go moc swojego czynu. Doskonale wiedział, że prędzej czy później będzie musiał odpowiedzieć za swoje czyny. Danger postanowił sprzedać swój dom i uciec za miasto. Wiedział jednak, że za szybko nie sprzeda takiego wielkiego mieszkania. Czym prędzej zaczął robić zdjęcia i wrzucać je na portal. Ku zaskoczenia Justina po kilku godzinach miał już kilka ciekawych propozycji. Oczywiście wybrał najbardziej korzystną dla siebie. Już następnego dnia oddał klucze nowemu właścicielowi. JuJu czym prędzej wyjechał z miasta. Nie wiedział jeszcze gdzie się uda. Jednak po drodze wpadł na genialny pomysł, postanowił odwiedzić rodziców swojej zaginionej żony. Po kilku godzinach był już na miejscu. Zaczął pukać do drzwi jednak nikt mu nie otwierał. Po kilku chwilach zrezygnował i pojechał do najbliższego i jednako z lepszych hoteli.
środa, 4 grudnia 2013
Śmierć
Jej wzrok zaczął schodzić coraz niżej i niżej, aż w końcu zatrzymał się na kroczy Dangera. Spojrzała się na niego lekko podgryzając wargę, tak jakby chciała go na coś zachęcić. Justin był tylko facetem, poddał się jej wdziękom. Najpierw złapała go delikatnie za twarz i lekko muskając jego usta pociągneła go za włosy. Jej ręka zaczęła schodzić coraz niżej, zatrzymała się na na jego umięśnionym brzuchu i lekko go gładząc weszła pod kołdrę. Jednym szybkim ruchem rozdarła koszulkę którą miał na sobie i zaczęła delikatnie całować swoimi ustami jego ABS. Już miało dojść do czegoś więcej, aż tu nagle usłyszeli łomot w kuchni. Czym prędzej wstali i udali się w tamtym kierunku. Kiedy tam doszli ich oczom ukazał się mały, biały, puszysty, niewinny kotek. Emilia czym prędzej wysłała JuJu do sklepu po karmę, a tym czasem ona miała się zaopiekować kłębuszkiem, takie imie widniało na obroży. Danger postanowił, że szybciej będzie jak tam pobiegnie, więc czym prędzej poszedł założyć swoje dresy i nowe buty. Bieg około pięciu minuta, aż nagle zauważył dziewczyne łódząco podobną do Zasi. Przez to, że się na nią tak zapatrzył nie zauważył słupa który był centralnie przed nim, i nagle Justin upadł jak deska na chodnik. Dojście do siebie zajęło mu dosłownie chwile, lecz cały czas męczyła go ta dziewczyna, chciał się dowiedzięc czy to była ona więc następnego dnia postanowił ją śledzić. Wyszedł dokładnie o tej samej porze co ubiegłego dnia, jednak nie spotkał nieznajomej. Gdy zrezygnowany wracał do domu zauważył przed swoimi drzwiami policję. Podszedł do funkcjonariusza i zdziwionym głosem spytał się :
- O co chodzi?
- Czy pan tu mieszka?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Tak więc ponawiam o co chodzi?
W tym momencie policjant wyjął pałkę i uderzył go w lewą nogę i rzekł :
- Trochę szacunku!
Justin nie zamierzał puścić tego płazem i wstając "niechcący" walnął go łokciem w nos.
- Przepraszam pana bardzo nie zauważyłem pańskiego nosa
Policjant w mgnieniu oka zakół go w kajdanki. JuJu chciał wejść tylko na chwilę do domu i spytał się o pozwolenie. Gdy usłyszał zgodę zajrzał do środka i nikogo nie widział. Poszedł do pokoju i z pod poduszki wyjął pistolet. Wyszedł przed drzwi i powiedział:
- Die bitch die!
I zabił policjanta
- O co chodzi?
- Czy pan tu mieszka?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Tak więc ponawiam o co chodzi?
W tym momencie policjant wyjął pałkę i uderzył go w lewą nogę i rzekł :
- Trochę szacunku!
Justin nie zamierzał puścić tego płazem i wstając "niechcący" walnął go łokciem w nos.
- Przepraszam pana bardzo nie zauważyłem pańskiego nosa
Policjant w mgnieniu oka zakół go w kajdanki. JuJu chciał wejść tylko na chwilę do domu i spytał się o pozwolenie. Gdy usłyszał zgodę zajrzał do środka i nikogo nie widział. Poszedł do pokoju i z pod poduszki wyjął pistolet. Wyszedł przed drzwi i powiedział:
- Die bitch die!
I zabił policjanta
wtorek, 3 grudnia 2013
Niespodziewana przygoda
Kiedy Justin obudził się rano zobaczył, że obok łóżka leżą prezerwatywy, to mogło znaczyć tylko jedno, piękną i upoją noc. Zaczął mieć wyrzuty sumienia, ponieważ tak na prawdę zdradził swoją żonę, lecz próbował usprawiedliwić to chwilą słabości i tym, że ona zaginęła. Gdy przewrócił się na bok zobaczył puste miejsce, to znaczyło jedno, odeszła. JuJu się zasmucił, strasznie ją polubił, a ona go tak zwyczajnie zostawila, bez żadnego pożegnania. Jednak był w błędzie. Podczas wstawania ze swojego wielkiego białego łóżka usłyszał jakieś szmery w kuchni. Nieodwarzył się tam pójść bez żadnego "pomocniczego sprzętu", wziął co miał podręką i cicho zakradł się do jadalni. Zauważył zarys sylwetki, która była mu już znana, kiedy wyjrzał zza rogu jego oczu ukazała się Emilia. Z jednej strony był szczęśliwy, a z drugiej trochę zdziwiony. Podszedł do niej i już chciał się zapytać co ona tu robi, gdy nagle się odwróciła i pocałowała go prosto w usta jakby wiedziała o co chce się spytać. Po zakończeniu pocałunku powiedziała tylko trzy słowa :
- Idź do sypialni!
Te słowa zabrzmiały w jej głosie jak rozkaz. Justin ze spuszczoną głową, lecz posłusznie udał się do owego pokoju. Po pięciu minutach zjawiła się tam także Emilia wraz ze śniadaniem dla nich obojga. Po zniknięciu wszystkiego z tacki zrzuciła ją na ziemię i powiedziała do niego :
- Odpręż się i nie myśl o niczym.
- Idź do sypialni!
Te słowa zabrzmiały w jej głosie jak rozkaz. Justin ze spuszczoną głową, lecz posłusznie udał się do owego pokoju. Po pięciu minutach zjawiła się tam także Emilia wraz ze śniadaniem dla nich obojga. Po zniknięciu wszystkiego z tacki zrzuciła ją na ziemię i powiedziała do niego :
- Odpręż się i nie myśl o niczym.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Wszystko do góry nogami
Nic jej jednak nie mogli zrobić, ponieważ to nie ona odpowiadała za jego czyny. Ojciec kiedy dowiedział się o śmierci swojego jedynego syna popadł w żałobę. Nie wiedział co ze sobą począć. Chodził od klubu do klubu i upijał się. Każdego ranka wracał do domu mył się i znowu zaczynał pić. Wiedział, że to nic dobrego, ale tylko to dawała mu ukojenie. Zrozumiał, że już nie ma dla kogo żyć, syn umrał, matka i żona zaginęły bez śladu. Pił i pił coraz więcej, nie potrafił już przestać nawet jeśli bardzo by tego chciał. W jeden z pochmurnych poranków JuJu udał się nad rzekę gdzie zawsze spędzał z synem weekendy. Wiedział, że już nie ma dla kogo żyć i nikt nie pomoże mu z problemami, dlatego postanowił się zabić. Jednak najpierw napisał krótki list pożegnalny na swoim iPhonie. Gdy powoli zaczął się rozbierać zauważył go jakiś przechodzień. Justin się tego kompletnie nie spodziewał. Nieznajomy, a raczej nieznajoma kazała się mu ubrać. Po tym incydencie zaprowadziła go do domu gdzie jeszcze trochę z nim posiedziała. Oboje byli zadowoleni z konwersacji, dlatego Justin zaproponował, żeby została na noc. Dziewczyna niechętnie się zgodziła, ponieważ jeszcze go nie znała, lecz stwierdziła, że jeżeli pójdzie on może sobie coś zrobić, a tego nie chciała. Oboje zaczęli się coraz bardziej rozkręcać i mieć mniej zachamowań w stosunku siebie. Justin zaczął powoli się zbliżać do jej czerwonych warg, aż złożył na jej ustach pocałunek. Emilia uśmiechnęła się i nie miała mu tego za złe. Widziała, że on się nie odważy powtórzyć tego pocałunku, dlatego ona wzięła sprawy w swoje ręce. Z całych sił oparła go o fotel i zaczęła namiętnie całowąc. JuJu nie wiedział co ma myśleć, ale nie spekulował i nie chciał przerwać tej cudownej chwili. Poczuł wreście, że jest dla kogoś ważny i nie jest sam. Po zakończeniu oboje zaczęli się do siebie uśmiechać u Emilka spytała się czy nie mogła by się nim zaopiekować przez pare dni. Justin bez dłuższego namysłu wyraził zgodę. Dziewczyna przeprowadziła się do niego, a on wreście poczuł, że ktoś przy nim jest.
niedziela, 1 grudnia 2013
Smutek i żal
15 letni syn JuJu, najszczęśliwszy jak nikt inny, cudowny jak nikt inny. Spotkał dziewczynę, która była od niego o rok starsza, wydawała się sympatyczna, była kochającą dziewczyną. Chwilę spędzone z nią były cudowne, budził się u jej boku, całował ją po szyi i ramionach, trzymał ją za ręke, byli dopasowani do siebie jak dwie krople wody. Był najszczęśliwszym chłopakiem na ziemii, zaczęli się coraz częściej spotykać, w końcu nadeszła ta chwila, ten moment w którym powiedział, jak bardzo ją kocha, jak bardzo dla niego jest ważna, że nikt inny oprócz niej się tak bardzo dla niego nie liczy, że zrobiłby dla niej wszystko żeby była szczęśliwą i uśmiechniętą dziewczyną. Te słowa były nieuniknione, zaczęła płakać że w końcu jest jakaś osoba która powiedziała jak bardz ją kocha. Kilka dni później, to tak szybko nastało. Zapytaj się jej ''kochanie, to tak szybko narasta. Chciałbym się zapytać, czy chciałabyś ze mną spróbować?'' z szokowana nie wiedziała co powiedzieć, jej serce biło coraz mocniej, aż w końcu powiedziała ''tak, chciałbym spędzić resztę mojego życia właśnie z taką osobą jaką ty jesteś, tak bardzo kochaną i wspaniałą'' Miesiąc czasu trwania związku, nie odzywa się do niego. Nie dzwoni, on nie wie co ma robić, przecież nie mogła sobie tak ode mnie zwyczajnie odejść. A jednak, dzwoni telefon, w którym mówi "przepraszam kochanie, musiałam od Ciebie odejść nie dawałeś mi tego co chciałam, byłeś brzydki i gruby wstydzę się z kimś takim jak Ty pokazywać na ulicy". Louis strasznie się zdziwił był przecież doskonale wyćwiczonym chłopakiem, jednak to bardzo go zabolało. Odłożył sluchawkę, zaczął płakać. Pobiegł do łóżka wypłakać się na poduszkę, został sam z tym wszystkim, nie miał nikogo oprócz wiecznie pracującego ojca, każdy go olewał i zaczął się z niego naśmiewać. Płakał dni i noce, nie przestawał. Przez kilka kolejnych dni ciał się, nie wytrzymywał psychicznie. Ciął się po udach, brzuchu i rękach. Chciał popełnić samobójstwo, wbił sobie nóż w brzuch, wykrwawiając się po 5 minutach. Przyjechała karetka, zawieźli go do szpitala, operują go. Umarł po wykryciu raka, dziewczyna dowiedziała się, że chłopak umarł, ale dlaczego przez taką kretynkę. Dziewczyna po tym, poszła na policję, przyznała się, że to ona. Spowodowała śmierć i strasznie tego żałuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)