W hotelu spędził kilka dni. Dużo myślał nad tym co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku dni. Najpierw postanowił odszukać dziewczynę podobną do Zasi. Jednak strasznie się bał powrócić do dawnej miejscowości. Wiedział, że policja zapewne już go szuka. Podjął się tego ryzyka i już następnego dnia tam pojechał. W kieszeni znalazł zdjęcie Zasi i zaczął chodzić po sklepach i pytać czy ktoś jej nie widział. Po kilku godzinach stracił już nadzieję. Został jeden najobskurniejszy lokal. Wszedł do niego i z pesymistycznym głosem spytał się czy ktoś ją tutaj widział. Ku jego zdziwieniu dziewczyna ze stolika na samym końcu znała ją. Chciał się do niej przysiąść, lecz odmówiła mu. Wiedziała, że nie jest to najlepsze miejsce na tego typu rozmowy. Powiedziała żeby spotkali się pod starym dębem kiedy słońce zacznie zachodzić. Justin był bardzo podekscytowany i nie wiedział co ma robić do tego czasu. Udał się do jednej z lepszych restauracji na obiad. Zamówił pizze. JuJu nigdy nie odżywiał się zdrowo. Po kwadransie przyszło jego zamówienie. Danger kończąc danie zauważył za oknem policjanta. Spanikował, ubrał się i czym prędzej wybiegł zapominając o rachunku. Po opuszczeniu restauracji usłyszał glos policjanta który kazał się mu zatrzymać. Miał już najgorsze myśli, podszedł do niego starszy pan i powiedział, albo pan płaci za obiad, albo musimy pana zabrać na komendę. Justin wyciągnął skromny plik pieniędzy i odliczył sumę wraz z napiwkiem. Danger odszedł z dużym ciśnieniem. Nadchodziła już pora spotkania więc udał się na umówione miejsce. Nieznajoma czekała na niego. Wstała i domyśliła się kim on jest. Podeszła do niego. Spytała się:
- To Ty jesteś Justin?
- Tak, skąd wiesz?
- Zasia mi bardzo dużo o Tobie opowiadała.
- Jak to? Znasz ją, skąd?
- Jestem jej siostrą.
- Ale mi mówiła, że nie ma rodzeństwa.
- Okłamywała Cie dla twojego dobra.
- Ale jak to o co chodzi?
- Zasia żyje, nie chciała Cię wciągać w swoje kłopoty które tak na prawdę ma od bardzo dawna.
- Powiedź mi w końcu o co chodzi.
- Zasia była i w sumie nadal jest zadłużona u dilera
- Wasz ojciec przecież ma tyle pieniędzy.
- Miał, ale jego firma zbankrótowała. Teraz musi sama sobie jakoś z tym poradzić.
- Powiedz gdzie jest pomogę jej mam dużo pieniędzy.
- Przyjdź tutaj jutro o tej samej porze, a i policja już nie będzie Cię ścigać.
- Dziękuje, do jutro.
Po tej rozmowie oboje rozeszli się w różnych kierunkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz