Jej wzrok zaczął schodzić coraz niżej i niżej, aż w końcu zatrzymał się na kroczy Dangera. Spojrzała się na niego lekko podgryzając wargę, tak jakby chciała go na coś zachęcić. Justin był tylko facetem, poddał się jej wdziękom. Najpierw złapała go delikatnie za twarz i lekko muskając jego usta pociągneła go za włosy. Jej ręka zaczęła schodzić coraz niżej, zatrzymała się na na jego umięśnionym brzuchu i lekko go gładząc weszła pod kołdrę. Jednym szybkim ruchem rozdarła koszulkę którą miał na sobie i zaczęła delikatnie całować swoimi ustami jego ABS. Już miało dojść do czegoś więcej, aż tu nagle usłyszeli łomot w kuchni. Czym prędzej wstali i udali się w tamtym kierunku. Kiedy tam doszli ich oczom ukazał się mały, biały, puszysty, niewinny kotek. Emilia czym prędzej wysłała JuJu do sklepu po karmę, a tym czasem ona miała się zaopiekować kłębuszkiem, takie imie widniało na obroży. Danger postanowił, że szybciej będzie jak tam pobiegnie, więc czym prędzej poszedł założyć swoje dresy i nowe buty. Bieg około pięciu minuta, aż nagle zauważył dziewczyne łódząco podobną do Zasi. Przez to, że się na nią tak zapatrzył nie zauważył słupa który był centralnie przed nim, i nagle Justin upadł jak deska na chodnik. Dojście do siebie zajęło mu dosłownie chwile, lecz cały czas męczyła go ta dziewczyna, chciał się dowiedzięc czy to była ona więc następnego dnia postanowił ją śledzić. Wyszedł dokładnie o tej samej porze co ubiegłego dnia, jednak nie spotkał nieznajomej. Gdy zrezygnowany wracał do domu zauważył przed swoimi drzwiami policję. Podszedł do funkcjonariusza i zdziwionym głosem spytał się :
- O co chodzi?
- Czy pan tu mieszka?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Tak więc ponawiam o co chodzi?
W tym momencie policjant wyjął pałkę i uderzył go w lewą nogę i rzekł :
- Trochę szacunku!
Justin nie zamierzał puścić tego płazem i wstając "niechcący" walnął go łokciem w nos.
- Przepraszam pana bardzo nie zauważyłem pańskiego nosa
Policjant w mgnieniu oka zakół go w kajdanki. JuJu chciał wejść tylko na chwilę do domu i spytał się o pozwolenie. Gdy usłyszał zgodę zajrzał do środka i nikogo nie widział. Poszedł do pokoju i z pod poduszki wyjął pistolet. Wyszedł przed drzwi i powiedział:
- Die bitch die!
I zabił policjanta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz