wtorek, 7 stycznia 2014

Powrót do przeszłości

 Gdy on tak czuwał przy niej dniami i nocami martwił się o nią. Jej milczenie trwało już dwa tygodnie. Lekarze znali przyczynę, lecz obiecali dziewczynie, że nie wyjawią jej chłopakowi. Justin nie wiedział co ma ze sobą zrobić, nie potrafił już nawet spokojnie usiedzieć na krześle. Co chwile tylko zadawał pytanie:
- Co się stał?
Jednak po tych słowach zapadała cisza. Próbował ją jakoś przekonać, lecz wszystkie starania poszły na marne. Zasia nie chciała nic powiedzieć bo wiedziała, że JuJu tego nie przeżyje i będzie chciał ze sobą skończyć. Danger był już tak zdenerwowany, że podniósł krzesło i wrzasnął:
- O co chodzi?!
Jednak Zasia z przerażeniem w oczach nadal milczała. Wiedziała, że nie może mu tego powiedzieć za bardzo się o niego martwiła. Jednak chciał postawić na swoim. Zamknął drzwi i wyjął nóż. Był już tak zdesperowany, że nie wiedział co ma zrobić. Wypowiedział kilka słów przystawiając ostrze do szyji:
- Powiedz mi o co chodzi.
Zasia nie mogła mu na to pozwolić więc zakończyła milczenie. Wiedziała, że i tak prędzej czy później by się dowiedział. Zaczęła do niego mówić:
- Proszę Cię najpierw odłóż ten nóż i usiadź. 
-Po co?
- Jeśli chcesz się wszystkiego dowiedzieć zrób to co Ci powiedziałam. 
Justin odłożył narzędzie i dalej sluchał dziewczyny:
- Więc tak jestem chora na raka i nie ma już dla mnie ratunku
- Ale jak to teraz kiedy Cię odnalazłem mam Cię znowu stracić?
- Niestety los tak chciał.
- Nie żaden los. Skoro Ty odchodzisz to ja razem z Tobą. 
- Nie Ty musisz żyć.
- Ale nie chcę.
- Jeśli się zabijesz nie dam Ci spokoju tam na górzę.
- No dobrze, ale co ja teraz bez Ciebie zrobię?
- Będziesz nadal żył jakby nic się nie stało.
Po tych słowach Justin się rozpłakał i wybiegł z sali. Nie wiedział co teraz z nim będzie. Nie dawno odzyskał swoją dawną miłość, a teraz ma ją znowu stracić. To wszystko już go przerastało. Wiedział, że musi coś z tym zrobić, że nie pozwoli jej tak odejść. Czym prędzej wsiadł w samochód i pojechał do laboratorium.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz